piątek, 1 lutego 2013

ROZDZIAŁ TRZECI

ROZDZIAŁ III

Zamknęłam się w swojej sypialni. Chłopak dalej dobijał się do drzwi cały czas coś krzycząc. Próbowałam do olewać, ale nie umiałam.

- Dlaczego wszystko przydarza się właśnie mi? Dlaczego moje życie to wieczne porażki? 
Nasuwały mi się pytania na które nie znałam odpowiedzi. Mimowolnie zaczęły przypominać mi się wspomnienia których wolałabym nie pamiętać. Retrospekcje z Polski. Łzy zaczęły napływać mi do ozu. Nie lubiłam płakać. Nie znosiłam okazywać swój smutek, ból, żal publicznie. Tak byłam wychowana. "Zawsze masz być uśmiechnięta" - tak mówiła mi moja matka. Nie ważne co czułam, zawsze miałam być pogodna i wesoła. Jednak dzisiaj nie ma przy mnie już mojej rodzicielki i mogę robić co chce. Na policzku poczułam pierwszą łzę. Za nią kolejne. Co robiłam? Siedziałam skulona na łóżku i najzwyczajniej w świecie płakałam. Z moich przemyśleń wyrwał mnie odgłos pukania w okno. Przestraszyłam się. Otarłam łzy i powoli podeszłam do okna balkonowego. Tak, moja sypialnia ma balkon. 
- Tylko żeby to nie był on błagam. Po cholere mam balkon w pokoju?
Nie zdziwiłam się jak go zobaczyłam na balkonie. Stanęłam przed nim. Dobrze, że dzieliła nas szyba. On uważnie na mnie patrzył. Wiem musiałam wyglądać okropnie. Tusz i eyeliner na policzkach, oczy czerwone i zapuchnięte a szminka na ustach rozmazana, ale mało mnie to obchodziło. Otworzyłam drzwi.
Z (Zayn): Co się stało? Płaczesz prze ze mnie?  
S (Sophie -  Zosia) : Po części tak, ale to nie twoja sprawa. Czego znowu chcesz?
Z: Sory za to wcześniejsze. To był tylko żart, nie myślałem, że aż tak zareagujesz. Inne dziewczyny zawsze tylko się zaśmiały.
S: Nie zauważyłeś, że ja nie jestem inne? To tyle czy już wszystko co miałeś mi do powiedzenia?
Z: Nie jeszcze nie. Chciałbym Cię przeprosić za dzisiaj i wczoraj. Nie miało tak wyjść. Przepraszam.
S: Dobra nic się nie stało, tylko napędziliście mi trochę strachu.
Z: Jeszcze ostatnia sprawa. Pomyślałem, że może chciałabyś pójść ze mną na kawę np. dzisiaj?
Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Przez dłuższą chwile milczeliśmy.
Z: Dobra jak nie chcesz to spoko. - chłopak posłał mi ciepły uśmiech.
S: Nie, w sumie to dobrze mi zrobi jeżeli bym gdzieś wyszła. Więc zgadzam się. To gdzie i o której?
Z: Będę u ciebie może o 15?
S: Spoko. A teraz wejdź do domu to cię wypuszczę jak na cywilizowanego człowieka przystało.
Uśmiechnęłam się i wypuściłam go z domu. 
- Czy to będzie randka? Nie na pewno nie. Nie chce. Lepiej jest tak jak jest. O mój boże już 12 muszę się przygotować!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mini Nie-Podam  dziękuje za radę!

Mam nadzieję że nie przynudzam ;


1 komentarz: