niedziela, 3 lutego 2013

ROZDZIAŁ PIĄTY

ROZDZIAŁ V

Szybkim krokiem ruszyłam przed siebie. Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać, nikogo widzieć. Po raz pierwszy zdarzyło mi się aż tak gwałtownie zareagować. Nagle poczułam szarpnięcie za rękę. Po raz kolejny w tak krótkim czasie była przestraszona nie na żarty. Odwróciłam się i moim oczom ukazał się chłopak.
S: Tak?
H: Hej. Jestem Harry, kolega Zayna. Widziałem jak kłóciliście się w klubie.
S: Sory, ale jak chcesz o nim gadać to dziękuję, a po za tym nie kłóciliśmy się.
H: Nie , jeśli nie chcesz to nie musimy o tym gadać.
S: A więc czego chcesz?
H: Jeżeli mógłbym, oczywiście to z chęcią potowarzyszył bym ci w dalszej drodze.- uśmiechnął się.
S: W sumie to czemu nie. A tak w ogóle to jestem Zosia.
H: Co?
S: Och dobra. Jestem z Polski, dlatego takie trudne imię, ale angielski odpowiednik to Sophie.
H: Ładne imię. Czyli już wiem, że jesteś z Polski i masz na imię Sophie.
Tak miło gawędząc ruszyliśmy w stronę mojego domku. Opowiedziałam mu sporo o sobie. Oczywiście nie wspomniałam dlaczego tu jestem. Nie chciałam na razie o tym wspominać nikomu. Nim się obejrzeliśmy byliśmy już po moim mieszkaniem.
S: Miło się rozmawiało, ale jesteśmy już na miejscu.
H: Tak szybko?
S: tak oto moje wynajmowane mieszkanie. 
H: Wiesz, że mieszkasz bardzo blisko nas.
S: No nie wiem czy to dobrze.
H: Czemu?
S: Wiesz ta akcja z Zaynem. A z resztą nie ważne. W sumie to nie chciałabym go spotykać za często.
H: Szkoda, może mógłbym pomóc.
S: Dziękuję za odprowadzenie, ale muszę już zmykać.
H: Spotkamy się jutro?
S: W sumie to i tak nie mam nic ciekawego do roboty, poza szukaniem pracy, więc czemu nie. To kiedy i o której? Może przyszedłbyś do mnie do domu?
H: Spoko, to może o 14?
S: To w takim razie jesteśmy umówienie. Tylko trzymam Cię za słowo.
H: Tak jest.
Pocałowałam go w policzek i weszłam do domu. Byłam szczęśliwa. Zegar wskazywał 3.30, czyli spędziłam z Harrym jakoś ponad godzinę. Wzięłam szybki prysznic, położyłam się spać i od razu odpłynęłam.

Kiedy się obudziłam zegar wskazywał parę minut po godzinie 10. Od razu postanowiłam zrobić z sobą porządek. Wskoczyłam pod prysznic. Po szybkiej kąpieli wysuszyłam włosy i spięłam je w koka. Zatuszowałam skutki wczorajszej imprezy (zrobiłam delikatny makijaż), i stanęłam przed szafą z swoim odwiecznym problemem (a mianowicie co na siebie włożyć?). Zdecydowałam się na ten zestaw ( oprócz plecaka i skóry). Podkreśliłam usta właśnie takim kolorem szminki. Zeszłam do kuchni i zjadłam sobie płatki.  Zegar wskazywał godzinę 12, więc postanowiłam zabrać się za przeszukiwanie ofert pracy. Dobrze wiedziałam, że nie mogę liczyć na nie wiadomo jak dobrze płatną pracę, ponieważ nie miałam studiów. Obiecałam sobie, że zacznę studiować, ale od następnego roku. Przeglądając oferty natrafiłam na reklamę pewnej agencji modelek. Zawsze chciałam nią być. Wyszukałam w necie wymiary jakie powinna mieć modelka i postanowiłam sprawdzić je z moimi. Idealne 90-60-90. Okazało się, że mieszczę się w nich. Pomyślałam, że może warto zaryzykować. Spisałam adres agencji i wróciłam do szukania. Przypadła mi jedna oferta pracy do gustu, a mianowicie praca w sklepie odzieżowym. Wiem, że na więcej nie mogę liczyć. Napisałam CV i wysłałam na podany adres mailowy. Nie pozostaje mi nic innego jak czekać. Nim się obejrzałam zegar wskazywał parę minut przed 14. Wyłączyłam laptopa i zaniosłam go do mojej sypialni. Ktoś zapukał do drzwi. Zbiegłam z schodów i zobaczyła Harrego.
S: Hej! Miło cię widzieć. Wchodź.
H: Hej ciebie również. Chłopcy kazali mi przyprowadzić ciebie do nich, więc chyba, o ile się zgodzisz musimy wyjść.
S: No nie wiem czy to jest dobry pomysł. Napijesz się czegoś?
H: Nie, dzięki. Oni mnie zabiją, więc jeśli chcesz mnie się tak szybko pozbyć to spoko.
Harry zrobił smutną minę. Miał takie piękne oczy, aż się rozmarzyłam. 
S: No to jak cie mają zabić to pójdę. Poczekaj skoczę się przebrać.
Udałam się do mojej garderoby, gdzie postanowiłam ubrać się tak normalnie, więc wybrałam zestaw
S: No dobra Harry możemy iść. Tylko obiecaj mi, że wrócę w jednym kawałku.
Chłopak zaczął się śmiać.
S: To nie jest śmieszne, ja mówię całkowicie poważnie, bo jeżeli mi się coś stanie to nigdy już się z tobą nie spotkam.
H: Słowo Harrego Stylesa.
S: No dobra prowadź.
Zamknęłam drzwi i ruszyliśmy w stronę domu chłopaków.
H: I co znalazłaś jakąś pracę? Szukałaś w ogóle?
S: Tak i nawet wysłałam już CV. Jest to praca w sklepie odzieżowym w tum centrum niedaleko. Wiem, że to jest tylko praca jako sprzedawczyni, ale wiem, ze nie mogę liczyć na więcej. Nie mam studiów, szkoły nic.
H: A to coś pewnego?
S: Nie wiem, ale bardzo chciałbym dostać tę pracę.
H: Jesteśmy już na miejscu.
S: Tak szybko?
Moim oczom ukazała się biała willa, która była imponujących rozmiarów. Harry otworzył drzwi i zaprosił mnie do środka.
H: Chłopaki już jestem i to nie sam.
W korytarzu pojawiło się czterech chłopaków i najgorsze było to, że pomiędzy nimi był Zayn. W moich myślach pojawiły się tzw. wulgaryzmy, ale  na zewnątrz tego nie okazywałam. Głupi uśmiech na twarzy, jak ja tego nie lubię. 
H: To jest Louis, Liam, Zayn i Niall. Chłopcy to jest Sophie.
S: Miło mi was poznać, chociaż nie widzimy się po raz pierwszy. Przepraszam za to na ulicy.
N: Nie ma za co. Zostaniesz z nami? Mieliśmy zamiar oglądnąć film. 
S: W sumie czemu nie. A jaki?
Z: Sophie później, na razie musimy pogadać. Chodź za mną.
Ja oni drgnęłam. 
S: Ja nic nie muszę. I na pewno nie ty będziesz mi rozkazywać Zayn.  Na pewno nie po wczorajszym. To co idziemy oglądać?
Lou: Tak jasne, chodź za mną.
Z: Nigdzie nie idziesz!- krzyknął. Chwycił mnie za rękę i pociągnął w kierunku schodów. 
S: Przepraszam, zaraz wracam, bo załatwimy to szybko.- uśmiechnęłam się przepraszająco i ruszyłam za Zaynem. Byłam ciekawa co takiego chce mi powiedzieć. Weszłam za nim do jakiegoś pokoju.
S: No dobra czego chcesz?
Z: Jeszcze się pytasz czego chce? Po co tu przyszłaś. Wczoraj dałem ci chyba wyraźne znaki, że nie chcę cię więcej widzieć. 
S: Nie przyszłam tu z własnej woli, tylko Harry nalegał. Uwierz ja też nie chce patrzyć na tą twoją buzię. Co ty myślisz, że jesteś "gwiazdą", więc wolno ci traktować ludzi z góry?- kolejny raz nie zapanowałam nad sobą i zaczęłam się wydzierać.
Z: Nie i....
S: Zamknij się, bo nie skończyłam. Mam nadzieję, że nigdy więcej nie będę musieć patrzyć na ciebie. I nie martw się, bo ty mnie też nigdy już nie zobaczysz.
Wykrzyczałam mu to prosto w twarz, po czym wybiegłam najpierw z pokoju, a później z domu. Biegiem pokonałam dystans od ich domu do centrum handlowego. Nie wiem czemu akurat tam. Kiedy się trochę uspokoiłam, stwierdziłam, że jak już tu jestem to pójdę do tego sklepu i zapytam o tą pracę. Pół godziny później już ją miałam. Zaczynałam dopiero od poniedziałku (dzisiaj jest środa). Podjęłam decyzję, że w końcu wracam do domu. Po drodze zrobiłam zakupy i ruszyłam w stronę domu. Pod moimi drzwiami stał Styles. 
H: Co się stało?
S: Nie twoja sprawa i nie chce już was więcej widzieć.- zniknęłam za drzwiami mojego mieszkania. Resztę dnia spędziłam na oglądaniu telewizji. Gdzieś około 20 dostałam sms`a. Leniwie wstałam z kanapy i wzięłam do ręki komórkę. Na wyświetlaczu pojawił się jakiś nie znany numer. Biłam się z myślami czy go odczytać. W końcu zebrałam się na odwagę i nacisnęłam Ok. ....

CDN.

1 komentarz:

  1. Niestety przenosimy się na inny adres a mianowicie
    http://i-i-follow-you-baby-2.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń