ROZDZIAŁ II
Zatrzymałam się. Bałam się odwrócić. Cholernie się bałam nie tylko obrócić. Nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Za mną stało pięciu typków, których na dodatek nie znam.
-Przecież ty w ogóle nikogo tutaj nie znasz. - pomyślałam. O mój Boże co ja mam robić.
W mojej głowie był mętlik.
- Dobra Zośka bierz się w garść. Nie w takich sytuacjach sobie radziłaś. Kurwa czemu wszystko przytrafia się zawsze mi?
Jak pomyślałam tak też zrobiłam. Opanowałam się ( co nie było proste) i ruszyłam przed siebie. Starałam się nie patrzyć za siebie ale zbytnio mi to nie wychodziło. Miałam nadzieję, że oni nie idą już za mną. Ale jak to się mówi nadzieja matką głupich.
- Nie no tego to już kurwa za wiele! Co oni sobie nie wyobrażają? Teraz albo nigdy!
Wykonałam obrót i ruszyłam w ich stronę. Tego się nie spodziewali. Mało mnie to obchodziło, że jesteś na ulicy. Postanowiłam zakończyć te głupie gierki.
Z: Moglibyście przestać. Myślicie durnie, że to miłe uczucie jeżeli ktoś was śledzi? - zaczęłam wydzierać się na środku ulicy.
Miny trochę im zrzedły.
1*: Ale ale....
Z: Dobra zamknij się! Macie przestać! Rozumiecie?
Nie czekając na ich odpowiedź ruszyłam w stronę swojego mieszkania, bo zauważyłam, że zrobił się mały tłumek gapiów.
- Dobrze ci poszło, tylko mogłaś jeszcze coś im dopowiedzieć.
Doszłam do domu bez jakiegoś większego problemu. Było już dość późno. Okropnie szybko zleciał mi ten dzień. Zrobiłam sobie szybką kolacje, wykąpałam się i z natłoku wrażeń szybko zasnęłam.
NASTĘPNEGO DNIA
9.14. Taką godzinę wskazywał budzik przy moim łóżku. Myślałam, że jest później. Wstałam i od razu poszłam oś zjeść. I tutaj okazał się mały problem, bo moja lodówka świeciła pustkami.
- No tak inteligentny człowieczku. Wczoraj zapomniałaś zrobić zakupy.
Tak cała ja. Ubrałam się i poszłam do Tesco. Zakupy jak zakupy nic ciekawego (a szczególnie spożywcze). Wróciłam do domu i przyszykowałam sobie śniadanie. Nagle do moich drzwi zadzwonił dzwonek.
- Cholera kogo tam niesie? Przecież ja nikogo tutaj nie znam.
I znowu w mojej głowie zaczęły kłębić się czarne myśli, ale postanowiłam sprawdzić kto próbuje dostać się do mojego "królestwa".
?: Hej.
Z: Cześć. Znamy się?
?: Nazywam się Zayn. Wiesz powinnaś nas pamiętać, bo darłaś się na nas na ulicy jak głupia.
Zayn zaczął się głupio śmiać. Wyprowadziło mnie to z równowagi.
Z: Czego ty chcesz ode mnie? Mało Ci jeszcze?
Zay: Dobra uspokój się mała. Chce pogadać.
Z: To nie jest koncert życzeń, żebyś mi mówił co ty chcesz i nie mów na mnie mała, bo pożałujesz.
Zay: Nie bulwersuj się tak. A po za tym mam coś na przeprosiny.
Zza siebie wyciągnął bukiet róż. Białych róż. Moich ulubionych.
Zay: Proszę to dla Ciebie,
Z: Wypchaj się i żegnam.
Zamknęłam drzwi, tylko coś mi w tym przeszkodziło.
Zay: Nie tak szybko. Nie rozpoznajesz mnie?
Z: A z czego mam cię rozpoznać? W szpitalu dla umysłowo chorych nigdy nie byłam.
Zay: Śmieszne. Nie mów, że nie słuchasz One Direction. To ja ten najprzystojniejszy.
Z: Sory ale nie. Chcesz coś jeszcze?
Zay: Tak. Ciebie.
Z: Wypchaj się zboczeńcu.
Wtedy zamknęłam drzwi na klucz i popędziłam na piętro do swojej sypialni.
CDN.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
* 1 - któryś z chłopaków
**? - Zayn
Mam nadzieję że się podoba :)
czwartek, 31 stycznia 2013
ROZDZIAŁ PIERWSZY
ROZDZIAŁ I
Poranki są piękne. Świat skąpany w wschodzącym świetle wygląda tak bezpiecznie, chociaż nie zawsze taki jest. Sama się o tym przekonałam. Siedziałam na ławce przed centrum handlowym, chociaż było jeszcze dużo czasu do jego otwarcia. Nie miałam gdzie iść. Londynu nie znałam za dobrze, bo jestem tu dopiero 5 dni, a w mieszkaniu nie chciałam siedzieć sama. Siedziałam i myślałam co dalej. Mam dopiero 19 lat i już jestem zdana sama na siebie. Nic nie wiem. Jedynie może tyle, że mam na imię Zosia, mam 19 lat, pochodzę z Polski i 5 dni temu uciekłam od problemów. Tak, wyprowadziłam się z Polski i jestem teraz całkowicie sama w ogromnym mieście. Od dawna marzyłam, żeby to zrobić, żeby uciec z mojego rodzinnego domu, tylko zawsze coś mnie zatrzymywało. Najpierw szkoła, później matura. Kiedy tylko ją zdałam postanowiłam, że w końcu czas coś zmienić w swoim życiu. Rodzice najpierw nie wiedzieli nic o moich planach, bo i tak by się na to nie zgodzili. Pieniądze miałam swoje, ponieważ pracowałam dorywczo od 16 roku życia. Dlaczego uciekłam? Bo miałam dosyć atmosfery w moim domu. Moja mama wszystko już sobie zaplanowała, bynajmniej wszystko co miało dotyczyć mojej przyszłości. Nawet wybrała mi już kierunek studiów. To było okropne, w tamtym domu nie miałam prawa głosu. Ale dosyć użalania się nad sobą. Jest czerwiec więc mam wakacje. Nawet nie zauważyłam jak okropnie długo trwało moje rozmyślanie. w międzyczasie centrum zostało otworzone i dzisiaj postanowiłam zaszaleć! Przecież zaczynam nowe życie i nie mogę mieć starych ubrań. NOWE ŻYCIE = NOWE WSZYSTKO.
4h PÓŹNIEJ
Jestem wykończona, ale szczęśliwa po raz od baaaardzo dawna. I znowu zaczynam wspominać, myśleć o przeszłości o której tak bardzo chciałabym zapomnieć, chciałabym odciąć ją i zostawić daleko za sobą. Ale chyba potrzebuje jeszcze na to czasu. Tak to na pewno to.Właśnie weszłam do jakiejś kawiarni i oczywiście zajełam miejsce przy oknie. Kocham siedzieć przy oknie. Wtedy mogę obserwować ludzi, ich emocje. Podeszła do mnie kelnerka i tym samym "wybudzając" mnie z moich przemyśleń. Pośpiesznie zamówiłam latte machiato i sernik. Czułam się dziwnie, tj. cały czas bacznie obserwowana. Zaczęłam się rozgłądać. Oczywiście nie myliłam się. Obserwowało mnie pięć chłopaków mniej więcej w moim wieku. Nie byłam dziś w humorze na jakieś głupie podchody. Pospiesznie odwróciłam od nich wzrok. Postanowiłam, że szybko wypije kawę i zjem ciacho i już mnie tu nie ma. Jak wymyśliłam tak też zrobiłam. Po 15 minutach stałam już przy kasie. Wyszłam z kawiarni, a później z centrum. Powoli udałam się w stronę mojego mieszkania, lecz cały czas czułam się tak samo jak w kawiarni. Odwróciłam się i zobaczyłam że moje problemy się odradzają. Zobaczyłam tą samą piątkę ludzi co w kawiarni. Postanowiłam zakończyć to raz na zawsze.....
_________________________________________________________________________________
Mam nadzieję, że nie przynudzam ;). W następnym rozdziale akcja się rozkręci obiecuję!
Poranki są piękne. Świat skąpany w wschodzącym świetle wygląda tak bezpiecznie, chociaż nie zawsze taki jest. Sama się o tym przekonałam. Siedziałam na ławce przed centrum handlowym, chociaż było jeszcze dużo czasu do jego otwarcia. Nie miałam gdzie iść. Londynu nie znałam za dobrze, bo jestem tu dopiero 5 dni, a w mieszkaniu nie chciałam siedzieć sama. Siedziałam i myślałam co dalej. Mam dopiero 19 lat i już jestem zdana sama na siebie. Nic nie wiem. Jedynie może tyle, że mam na imię Zosia, mam 19 lat, pochodzę z Polski i 5 dni temu uciekłam od problemów. Tak, wyprowadziłam się z Polski i jestem teraz całkowicie sama w ogromnym mieście. Od dawna marzyłam, żeby to zrobić, żeby uciec z mojego rodzinnego domu, tylko zawsze coś mnie zatrzymywało. Najpierw szkoła, później matura. Kiedy tylko ją zdałam postanowiłam, że w końcu czas coś zmienić w swoim życiu. Rodzice najpierw nie wiedzieli nic o moich planach, bo i tak by się na to nie zgodzili. Pieniądze miałam swoje, ponieważ pracowałam dorywczo od 16 roku życia. Dlaczego uciekłam? Bo miałam dosyć atmosfery w moim domu. Moja mama wszystko już sobie zaplanowała, bynajmniej wszystko co miało dotyczyć mojej przyszłości. Nawet wybrała mi już kierunek studiów. To było okropne, w tamtym domu nie miałam prawa głosu. Ale dosyć użalania się nad sobą. Jest czerwiec więc mam wakacje. Nawet nie zauważyłam jak okropnie długo trwało moje rozmyślanie. w międzyczasie centrum zostało otworzone i dzisiaj postanowiłam zaszaleć! Przecież zaczynam nowe życie i nie mogę mieć starych ubrań. NOWE ŻYCIE = NOWE WSZYSTKO.
4h PÓŹNIEJ
Jestem wykończona, ale szczęśliwa po raz od baaaardzo dawna. I znowu zaczynam wspominać, myśleć o przeszłości o której tak bardzo chciałabym zapomnieć, chciałabym odciąć ją i zostawić daleko za sobą. Ale chyba potrzebuje jeszcze na to czasu. Tak to na pewno to.Właśnie weszłam do jakiejś kawiarni i oczywiście zajełam miejsce przy oknie. Kocham siedzieć przy oknie. Wtedy mogę obserwować ludzi, ich emocje. Podeszła do mnie kelnerka i tym samym "wybudzając" mnie z moich przemyśleń. Pośpiesznie zamówiłam latte machiato i sernik. Czułam się dziwnie, tj. cały czas bacznie obserwowana. Zaczęłam się rozgłądać. Oczywiście nie myliłam się. Obserwowało mnie pięć chłopaków mniej więcej w moim wieku. Nie byłam dziś w humorze na jakieś głupie podchody. Pospiesznie odwróciłam od nich wzrok. Postanowiłam, że szybko wypije kawę i zjem ciacho i już mnie tu nie ma. Jak wymyśliłam tak też zrobiłam. Po 15 minutach stałam już przy kasie. Wyszłam z kawiarni, a później z centrum. Powoli udałam się w stronę mojego mieszkania, lecz cały czas czułam się tak samo jak w kawiarni. Odwróciłam się i zobaczyłam że moje problemy się odradzają. Zobaczyłam tą samą piątkę ludzi co w kawiarni. Postanowiłam zakończyć to raz na zawsze.....
_________________________________________________________________________________
Mam nadzieję, że nie przynudzam ;). W następnym rozdziale akcja się rozkręci obiecuję!
START
PROLOG
ZWYCZAJNA DZIEWCZYNA, KTÓRA POMIMO SWOJEGO MŁODEGO WIEKU MA MNÓSTWO PROBLEMÓW, KTÓRE W PEWNYM OKRESIE JEJ ŻYCIA MAJĄ SWÓJ PUNKT KULMINACYJNY. CO ZROBI ZOSIA KIEDY WSZYSTKIE JEJ PROBLEMY SPADNĄ NA GŁOWĘ?
Zachęcam do czytania ;)
ZWYCZAJNA DZIEWCZYNA, KTÓRA POMIMO SWOJEGO MŁODEGO WIEKU MA MNÓSTWO PROBLEMÓW, KTÓRE W PEWNYM OKRESIE JEJ ŻYCIA MAJĄ SWÓJ PUNKT KULMINACYJNY. CO ZROBI ZOSIA KIEDY WSZYSTKIE JEJ PROBLEMY SPADNĄ NA GŁOWĘ?
Zachęcam do czytania ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)