czwartek, 31 stycznia 2013

ROZDZIAŁ PIERWSZY

ROZDZIAŁ I

Poranki są piękne. Świat skąpany w wschodzącym świetle wygląda tak bezpiecznie, chociaż nie zawsze taki jest. Sama się o tym przekonałam. Siedziałam na ławce przed centrum handlowym, chociaż było jeszcze dużo czasu do jego otwarcia. Nie miałam gdzie iść. Londynu nie znałam za dobrze, bo jestem tu dopiero 5 dni, a w mieszkaniu nie chciałam siedzieć sama. Siedziałam i myślałam co dalej. Mam dopiero 19 lat i już jestem zdana sama na siebie. Nic nie wiem. Jedynie może tyle, że mam na imię Zosia, mam 19 lat, pochodzę z Polski i 5 dni temu uciekłam od problemów. Tak, wyprowadziłam się z Polski i jestem teraz całkowicie sama w ogromnym mieście. Od dawna marzyłam, żeby to zrobić, żeby uciec z mojego rodzinnego domu, tylko zawsze coś mnie zatrzymywało. Najpierw szkoła, później matura. Kiedy tylko ją zdałam postanowiłam, że w końcu czas coś zmienić w swoim życiu. Rodzice najpierw nie wiedzieli nic o moich planach, bo i tak by się na to nie zgodzili. Pieniądze miałam swoje, ponieważ pracowałam dorywczo od 16 roku  życia. Dlaczego uciekłam? Bo miałam dosyć atmosfery w moim domu. Moja mama wszystko już sobie zaplanowała, bynajmniej wszystko co miało dotyczyć mojej przyszłości. Nawet wybrała mi już kierunek studiów. To było okropne, w tamtym domu nie miałam prawa głosu. Ale dosyć użalania się nad sobą. Jest czerwiec więc mam wakacje. Nawet nie zauważyłam jak okropnie długo trwało moje rozmyślanie. w międzyczasie centrum zostało otworzone i dzisiaj postanowiłam zaszaleć! Przecież zaczynam nowe życie i nie mogę mieć starych ubrań. NOWE ŻYCIE = NOWE WSZYSTKO.


                                                                                                              4h PÓŹNIEJ



Jestem wykończona, ale szczęśliwa po raz od baaaardzo dawna. I znowu zaczynam wspominać, myśleć o przeszłości o której tak bardzo chciałabym zapomnieć, chciałabym odciąć ją i zostawić daleko za sobą. Ale chyba potrzebuje jeszcze na to czasu. Tak to na pewno to.Właśnie weszłam do jakiejś kawiarni i oczywiście zajełam miejsce przy oknie. Kocham siedzieć przy oknie. Wtedy mogę obserwować ludzi, ich emocje. Podeszła do mnie kelnerka i tym samym "wybudzając" mnie z moich przemyśleń. Pośpiesznie zamówiłam latte machiato i sernik. Czułam się dziwnie, tj. cały czas bacznie obserwowana. Zaczęłam się rozgłądać. Oczywiście nie myliłam się. Obserwowało mnie pięć chłopaków mniej więcej w moim wieku. Nie byłam dziś w humorze na jakieś głupie podchody. Pospiesznie odwróciłam od nich wzrok. Postanowiłam, że szybko wypije kawę i zjem ciacho i już mnie tu nie ma. Jak wymyśliłam tak też zrobiłam. Po 15 minutach stałam już przy kasie. Wyszłam z kawiarni, a później z centrum. Powoli udałam się w stronę mojego mieszkania, lecz cały czas czułam się tak samo jak w kawiarni. Odwróciłam się i zobaczyłam że moje problemy się odradzają. Zobaczyłam tą samą piątkę ludzi co w kawiarni. Postanowiłam zakończyć to raz na zawsze.....

_________________________________________________________________________________

Mam nadzieję, że nie przynudzam ;). W następnym rozdziale akcja się rozkręci obiecuję!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz