czwartek, 31 stycznia 2013

ROZDZIAŁ DRUGI

ROZDZIAŁ II

Zatrzymałam się. Bałam się odwrócić. Cholernie się bałam nie tylko obrócić. Nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Za mną stało pięciu typków, których na dodatek nie znam.

-Przecież ty w ogóle nikogo tutaj nie znasz. - pomyślałam. O mój Boże co ja mam robić. 
W mojej głowie był mętlik.
- Dobra Zośka bierz się w garść. Nie w takich sytuacjach sobie radziłaś. Kurwa czemu wszystko przytrafia się zawsze mi?
Jak pomyślałam tak też zrobiłam. Opanowałam się ( co nie było proste) i ruszyłam przed siebie. Starałam się nie patrzyć za siebie ale zbytnio mi to nie wychodziło. Miałam nadzieję, że oni nie idą już za mną. Ale jak to się mówi nadzieja matką głupich.
- Nie no tego to już kurwa za wiele! Co oni sobie nie wyobrażają? Teraz albo nigdy!
Wykonałam obrót i ruszyłam w ich stronę. Tego się nie spodziewali. Mało mnie to obchodziło, że jesteś na ulicy. Postanowiłam zakończyć te głupie gierki.
Z: Moglibyście przestać. Myślicie durnie, że to miłe uczucie jeżeli ktoś was śledzi? - zaczęłam wydzierać się na środku ulicy.
Miny trochę im zrzedły.
1*: Ale ale....
Z: Dobra zamknij się! Macie przestać! Rozumiecie?
Nie czekając na ich odpowiedź ruszyłam w stronę swojego mieszkania, bo zauważyłam, że zrobił się mały tłumek gapiów. 
- Dobrze ci poszło, tylko mogłaś jeszcze coś im dopowiedzieć. 
Doszłam do domu bez jakiegoś większego problemu. Było już dość późno. Okropnie szybko zleciał mi ten dzień. Zrobiłam sobie szybką kolacje, wykąpałam się i z natłoku wrażeń szybko zasnęłam.
                                                                                     NASTĘPNEGO DNIA

9.14. Taką godzinę wskazywał budzik przy moim łóżku. Myślałam, że jest później. Wstałam i od razu poszłam oś zjeść. I tutaj okazał się mały problem, bo moja lodówka świeciła pustkami.

- No tak inteligentny człowieczku. Wczoraj zapomniałaś zrobić zakupy.
Tak cała ja. Ubrałam się i poszłam do Tesco. Zakupy jak zakupy nic ciekawego (a szczególnie spożywcze). Wróciłam do domu i przyszykowałam sobie śniadanie. Nagle do moich drzwi zadzwonił dzwonek.
- Cholera kogo tam niesie? Przecież ja nikogo tutaj nie znam.
I znowu w mojej głowie zaczęły kłębić się czarne myśli, ale postanowiłam sprawdzić kto próbuje dostać się do mojego "królestwa".
?: Hej.
Z: Cześć. Znamy się?
?: Nazywam się Zayn. Wiesz powinnaś nas pamiętać, bo darłaś się na nas na ulicy jak głupia.
Zayn zaczął się głupio śmiać. Wyprowadziło mnie to z równowagi.
Z: Czego ty chcesz ode mnie? Mało Ci jeszcze?
Zay: Dobra uspokój się mała. Chce pogadać.
Z: To nie jest koncert życzeń, żebyś mi mówił co ty chcesz i nie mów na mnie mała, bo pożałujesz.
Zay: Nie bulwersuj się tak. A po za tym mam coś na przeprosiny.
Zza siebie wyciągnął bukiet róż. Białych róż. Moich ulubionych.
Zay: Proszę to dla Ciebie,
Z: Wypchaj się i żegnam.
Zamknęłam drzwi, tylko coś mi w tym przeszkodziło.
Zay: Nie tak szybko. Nie rozpoznajesz mnie?
Z: A z czego mam cię rozpoznać? W szpitalu dla umysłowo chorych nigdy nie byłam.
Zay: Śmieszne. Nie mów, że nie słuchasz One Direction. To ja ten najprzystojniejszy.
Z: Sory ale nie. Chcesz coś jeszcze?
Zay: Tak. Ciebie.
Z: Wypchaj się zboczeńcu.
Wtedy zamknęłam drzwi na klucz i popędziłam na piętro do swojej sypialni.

                                                                                                            CDN.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
* 1 - któryś z chłopaków
**? - Zayn

Mam nadzieję że się podoba :)


2 komentarze:

  1. Słuchaj, według mnie piszesz bardzo ładnie, tyle że robisz dużo powtórzeń. Jak masz problem z nimi to w Google wpisz : synonimy do słowa np. jest. Stworz też gadżet OBSERWATORZY, wtedy będziesz wiedzieć kto wchodzi na twojego bloga... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za rady. Na pewno spróbuję się poprawić. :)

      Usuń