ROZDZIAŁ IV
-Dobra dziewczyno OGARNIJ SIĘ! Jest dopiero 12.
Po "ogarnięciu się" (które zajęło mi troszkę czasu), postanowiłam posprzątać w mieszkaniu. Zaczęłam od kuchni, bo zawsze w niej jest najgorzej. Brudne naczynia, pełno okruszków itd. Po uporaniu się z kuchnią przeszłam do mojej sypialni. W końcu postanowiłam wypakować walizki, na co dotychczas nie miałam siły ani ochoty. Przy okazji postanowiłam wybrać coś na dzisiejsze spotkanie z Zaynem. Poszło mi nawet sprawnie, bo po godzinie wszystko wisiało już w szafie. Na zegarze wybiła 14. Szybko wskoczyłam pod prysznic. Włosy zaplotłam w kłosa, zrobiłam makijaż ( na powiece zawitała kreska, a na ustach różowa szminka i oczywiście tusz do rzęs, puder itd.), i padło na TEN zestaw. Chciałam wyglądać dobrze, bo wiedziałam, że nie wywarłam dobrego pierwszego wrażenia. Nim się spostrzegłam zegar wskazywał 14.55, czyli za pięć minut miałam wyznaczone spotkanie z Zaynem. Usiadłam w salonie na kanapie i oczekiwałam na chłopaka. Z nudów włączyłam radio, w którym akurat leciała TA piosenka. Ubóstwiam ją. Upływała minuta za minutą, a ja wsłuchiwałam się w tekst. Zegar wybił godzinę 15.
- Zajebiście! Spóźnia się.
Nie lubiłam facetów, którzy się spóźniali. Sama jestem punktualna, więc wymagam tego od innych w stosunku do mnie. Pięć po, dziesięć po a jego nie ma. W mojej głowie powstawało milion scenariuszy. Na początku nie dopuszczałam sobie do myśli, że on mnie po prostu wystawił. Postanowiłam zaczekać do 16. Minuty upływały a jego nie było. Zastanawiałam się tylko po co była ta cała poranna akcja. Po to żeby później nie przyjść? Godzina 16. Nie ma go. Przecież nie będę czekać na niego w nieskończoność! "Spóźnił" się! Przepraszam on się nie spóźnił tylko w ogóle nie przyszedł. Podjęłam decyzję, że dzisiaj wyjdę się zabawić. Chwyciłam torebkę, zamknęłam dom i ruszyłam w kierunku centrum. Jak na Londyn była piękna pogoda tj. było ciepło i świeciło słońce. Założyłam na nos czarne ray ban i ruszyłam przed siebie. Postanowiłam wstąpić do jakiejś księgarni. Kocham książki a wszystkie zostały w "moim domu" w Polsce. Weszłam do sklepu i chwyciłam pierwszą lepszą książkę fantastyczną. Zapłaciłam za nią, wyszłam i udałam się w stronę kawiarni. Zamówiłam sok i wzięłam się do czytania książki. Nim się obejrzałam z godziny 17 zrobiła się godzina 20. Nie powiem książka mnie wciągnęła, bo była świetna. Posiedziałam jeszcze chwile w kawiarni, namyślając się czy iść do domu i skończyć czytać książkę, czy iść na jakąś imprezę. Padło na to drugie. Wyszłam z budynku i ruszyłam przed siebie w celu znalezienia jakiegoś klubu. Niedaleko dostrzegłam jeden. Postanowiłam wejść do niego, bo akurat nie było kolejki. Po standardowych procedurach, znalazłam się w środku. Wszędzie pełnio bawiących się ludzi. Moje spojrzenie padło na bar, gdzie zaraz się udałam. Zamówiła jakiegoś drinka i przyglądałam się ludziom, którzy wydawali się być szczęśliwi.
- Dlaczego moje życie nie może tak wyglądać?
Rozmyślając dopiłam drinka i ruszyłam w stronę parkietu. Świetnie się bawiłam, pomimo tego że byłam sama. O drugiej postanowiłam, że już na mnie czas. Wychodząc z klubu wpadłam na jakiegoś chłopaka.
S: Uważaj jak chodzisz baranie!
Podniosłam wzrok i zobaczyłam jego.
S: Sory. Mną się nie przejmuj. Przecież ty i tak się mną nie przejmujesz, prawda?
Z: Przepraszam nie miało tak wyjść. Zawaliłem dzisiaj. Jak ty masz w ogóle na imię?
S: To już nie twój interes. Wystawiłeś mnie dzisiaj i myślałeś, ze będę siedzieć w domu i płakać, bo jakiś dupek mnie wystawił?
Podeszła do nas jakaś dziewczyna. Nie pamiętam nawet jak ona wyglądała.
D: Kto to jest Zayn?
S: Dla ciebie nikt i dla ciebie Zayn też. Żegnam. Życzę miłej zabawy.
Z: Ej ZACZEKAJ!
Wyszłam z klubu i biegiem udałam się do domu. Jak najszybciej chciałam znaleźć się w moim łóżku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz